IMG_6408
Pechowiec w sklepie… uważajcie na mnie :)
26.03.2017

   Jeden dzień spędzony z córkami i sporo problemów…. Ot dzień pechowca w sklepie wielkoformatowym 🙂

Na koniec zostało mi tylko czekać i napić się mrożonej herbaty…

Ale wszystko po kolei.

   W sobotę podzieliliśmy sie z Anią obowiązkami nad dziećmi. Ania z Fryckiem pojechała na konkurs gry w szachy. Ja przejąłem opiekę nad córeczkami.

   Osobiście mam sceptyczne podejście do jakichkolwiek konkursów dla dzieci, mam poczucie, że to niepotrzebny stres dla nich samych. Jednakże wrażenia jakie miał synek po turnieju, w kontrze do poprzednich słów, były bardzo pozytywne. Po pierwsze, sam udział sprawił, ze nie tylko jeszcze bardziej polubił tę grę, a po drugie, emocje związane z przeprowadzonymi grami towarzyszyły mu przez cały weekend wprawiając w dobry nastrój.

No więc ja pojechałem z córkami na zakupy 🙂

   Co prawda, po tym, jak ostatnio pojechałem kupić router i modem, obiecałem sobie ze odpuszczę zakupy na dłuższy czas.

  Nie znam sie na sprzęcie RTV, wiec pojechałem po poradę osoby zajmującej sie tym sprzętem. Zaproponowano mi model jednego i drugiego, wiec dokonałem zakupu i  szczęśliwy pojechałem do domu. Na miejscu, okazało sie ze nic nie działała. Pomyślałem, ze to mija wina, ze pewnie nie umiem tego skonfigurować i poprosiłem informatyka, aby przyjechał i zajął sie tym, ku uciesze zony i dzieci, jaki to tata jest dwuleworęczny. Niestety okazało sie ze router jest tylko do połączeń internetowych typu WLAN (nie WiFi) i muszę go wymienić. Cóż zdarza się, przyjąłem to z pokorą. W sklepie dokonano wymiany i po dopłaceniu, byłem szczęśliwym nabywca nowego routera. Jakież było moje zdziwienie, gdy następnie okazało się, ze tym razem moden, juz nie psuje do nowego routera 🙁

    Zrozumiałe wydaje się zatem, że niechętnie podjąłem sie kolejnego wyzwania zakupów …

Tym razem wybór padł na sklep meblowy.

IMG_6408

    Postanowiłem zakupić lampy i szafki. Początkowo, aż mi było głupio ze pewnemu sprzedawcy zajmowałem przez ponad pół godziny czas rozważaniami jedynie dotyczącymi tego jakie chce fronty, a jakie nie, co mi sie podoba, a czego nie toleruje.

  Potem tak samo męczyłem pewną ładną brunetkę wybierając kilkanaście lamp z jednej kolekcji.

   Zastanawiałem sie czy nie jestem jakimś psychicznym doręczycielem sprzedawców :))

    Dostałem listę rzeczy zamówionych, drobne zakupy miałem już w koszyku, wiec udałem sie z moimi córeczkami do kasy.

  Bardzo miła Pani zeskanowałam ceny towarów drobnych, ale gdy zobaczyła kartkę, poinformowała mnie, że muszę udać w inne miejsce, gdzie dokonam finalizacji tego zamówienia, a ona w tym czasie zablokuje kasę czekając na mnie. Była tak miła, że powiedziała ze jednym okiem spojrzy na dziewczynki, ktore zaczęły bawić sie w najlepsze.

    Od tego momentu zaczęły sie schody, które sprawiły, że ponad godzinę  los mnie doświadczał.

   Muszę przyznać, że pracownicy w sklepie starali sie nam pomoc. Bo mimo komedii pomyłek… sytuacja była raczej zabawna niż tragiczna.

   Najpierw wybrane produkty były niedostępne w magazynie, mimo że pojawiły się na liście. Potem błędem okazało sie jedynie ich zlistowanie zamiast samodzielnego pozbierania, a następnie dwa razy trzeba było zmienić termin dostawy…. na końcu … zawiesił sie system komputerowy i skasował zapisane dane 🙂

I co z tego?

   Muszę przyznać, że wszyscy starali się jak mogli, chcieli pomóc, pragnęli załagodzić sytuacje, próbowali nadrobić swe błędy, angażując się bardziej niż wymagała tego sytuacja.

 

IMG_6409

   Pomyślałem wówczas… Wow… to jest coś! Takie powinno być nasze życie. By nam się chciało!

Dziękuję.

2 odpowiedzi na “Pechowiec w sklepie… uważajcie na mnie :)”

  1. Nice post. Ι learn somеthing totally new and challenging on websites I stumbleupon everү dаy.
    It wiⅼl always Ьe exciting tߋ rea articles from օther authors and usе a little sⲟmething frߋm tҺeir web sites.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

KIM JESTEM?

Specjalista Kardiochirurg i Transplantolog Kliniczny. Z pasji i zamiłowania lekarz, który serce oddał żonie, Annie i trójce dzieci.